Że EwaMaxKolonkoNadaje, to już wiecie... ale dowiedzieli się o tym też inni i chcieli bym pobawiła się w dziennikarkę... no to sie bawię:) na poczatek napisałam artykuł o Cyprze, a oto moje wypociny:
Erasmus na Cyprze
Tylko tutaj codziennie o 5 rano obudzi Cię zawodzenie wzywające wiernych na modlitwę. Pan Nawoływacz nigdy nie zaśpi. I nie byłoby to aż tak dziwne gdyby nie fakt, że nadaje on z tego samego miasta, ale z sąsiedniego kraju. Takie atrakcje tylko na Cyprze.
Drzwi otworzyła francuska bez stanika. Zdaj się, że w piżamie. Ale mimo, ze francuska to na moje oko wygląda na Niemkę. Ale nie poddawajmy się stereotypom. Pewnie ona wie lepiej skąd pochodzi (Później okazało się, że miałam sporo racji w swoich spostrzeżeniach. Jest ona w połowie Niemką, wiec stąd ta niemiecka uroda). Nazywa się Ann-Lise. Nazwiska nawet nie będę próbować powtórzyć. Studiuje anglistykę oraz (lucky me) zgłasza wszystkie braki w mieszkaniu. Mamy więc już gaz, a ciepła woda będzie wkrótce. Może pralka też zacznie działać. Natomiast światło w kuchni działa, jeśli trzyma się palec na włączniku. Inaczej gaśnie. Ja pstryczek już naprawiłam (wcisnęłam papierek). Polacy zawsze byli dobrzy w prowizorkach.
Ma mieszkać z nami jeszcze Hiszpanka, ale póki co nie pokazała się. A skoro jesteśmy przy temacie przyjazdów…
Ja przyleciałam tu samolotem, ale byli tacy, co wymyślili, że przyjadą autem. Road trip był udany do momentu aż dojechali do granicy w Nikozja (ostatniej podzielonej stolicy). Okazało się, że przypłynęli do nielegalnego portu (Grecy go nie uznają, bo jest na terenie okupowanym. Północy Cypr to samozwańczy kraj uznawany tylko przez Turcję).Po długich tłumaczeniach oraz rozmowie z ambasadą Polski, pozwolili im zabrać najpotrzebniejsze rzeczy i przejść granicę pieszo. Innym wyjściem (póki co, jedynym) jest powrót do Turcji, potem do Grecji i stamtąd popłynąć statkiem do Larnaki, czyli portu na Greckim Cyprze.

Uroki studiowania na Cyprze, czyli wszystkie drogi prowadzą na plażę, a whisky jest tania
Studia
Wrażenia z bycia Erasmusem mogą być skrajne. Wszystko zależy od tego co się studiuję. Ja mam to ‘szczęście’ studiować budownictwo. Każą mi chodzić na zajęcie, które są po grecku, a ja jestem zielona, jeśli chodzi o ten język. Potem sama uczę się w domu i zaliczam z innymi (na szczecie po angielsku). A po powrocie do Polski będę musiała zdać kolejną sesję, bo program nie do końca się pokrywa. Bosko! A inni, np. z socjologii, piszą esej... o Polsce! I mają zaliczone na Cyprze i w Polsce. Ech, co mnie skłoniło do bycia inżynierem!?
A uczelnia? W stołówce w czwartki gra d.j. Są trzy sale komputerowe oraz bezprzewodowy Internet na terenie całego kampusu. Każdy dostał setki stron, by drukować do woli. Zajęcia przypominają bardziej rozmowę niż wykład. Profesorowie są codziennie w swoich pokojach i chętnie odpowiadają na każde pytanie.


Główny oraz Nowy Kampus
Cypr okiem Polaka
Cypryjki są idealne, czyli nie wyjdą z domu bez swojej super fryzury. Cypryjczycy? Niscy, przesadnie wypachnieni, nażelowani i oczywiście metroseksualni. I te grające tyłki! Włączają głośno muzykę w telefonie, wkładają telefon do kieszeni w spodniach i chodzą ulicami z grającymi tyłkami.
Tzw. czas miedzy zajęciami trzeba sobie samemu organizować. Niby stolica, ale nie ma gdzie pójść. Jak w każdym południowym kraju życie nocne zaczyna się późno. Tu kluby otwierają dopiero po północy, a zamykają już o 3! Poza tym ‘tutejsi’ tylko stoją na środku parkietu i nawet nie podrygują. Są tam specjalne stoły, by mogli postawić drinki i oczywiście, by mieli gdzie położyć swoja paczkę papierosów. Tutaj pala wszyscy i wszędzie!
Zjedzenie meze jest wielkim wyzwaniem. Meze to tradycyjne danie, a dokładniej zestaw dań. Kelnerzy tylko donoszą i donoszą cypryjskie specjały. Ilości są naprawdę nie do przejedzenia. To jest tak jak na wigilii, że spróbować trzeba wszystkiego. Jednak nawet samo spróbowanie utrudnia późniejsze wstanie od stołu.
Chodników nie ma, a jeśli jakieś wyjatki się znajdą, to nie służą do chodzenia. Tu służą za miejsca parkingowe, miejsca dla śmietników i śmieci wkoło, a nawet za kawałek ogródka. Chodzę więc jak święta krowa ulicą.
Komunikacja miejska jest tragiczna, a w sumie nie ma jej wcale. Rozkład jazdy autobusów w Nikozji to tylko jedna kartka ze spisem ważniejszych przystanków i podaną godzina odjazdu ze stacji początkowej. Jak wsiadasz na innym, to sobie wylicz. I nie miej nadziei, że jutro przyjedzie o tej samej godzinnie. To się nie zdarza. Warto jeszcze dodać, że autobusy jeżdżą rzadko, czyli zawsze ok. godziny trzeba poczekać. Może dlatego tak chętnie podwożą na stopa?
Jednak żeby nie było, że tylko narzekam. Słońce grzeje, pomarańcze, cytryny i oliwki przed blokiem rosną i owocują, a morze jest gorące.

Cypr – wyspa Afrodyty i kotów
Północ- Południe
Na wyspie jest kilka przejść granicznych, w tym dwa piesze w Nikozji. Jednak chętnych do odwiedzania sąsiadów nigdy nie było. Turyści lepiej znają wyspę i więcej widzieli niż Greccy Cypryjczycy. Oni nie jeżdżą na północna stronę. Uważają ja za okupowana i duma nie pozwala im pójść do budki na granicy po stempel. Co więcej, na mapie Nikozji wydanej na południu część północna nie jest opisana. Są narysowane ulice itp., ale nazwy? Nie! Napisane tylko, że okupowane od 1974 roku i nawet nie są zaznaczone przejścia graniczne. Ale ostatnio otworzyli nowe przejście. I co się stało? Fenomen! Tłumy na granicy chcące przedostać się na turecką stronę. Kilka stacji telewizyjnych i relacje na żywo. Dopiero jak otworzyli przejście w centrum miasta, to duma już im tak nie przeszkadzała i tłumnie rzucili się do wydawania pieniędzy na północy.
Pogoda
Tu klimatyzacja jest wszędzie, ale… Jeśli idziesz pieszo, bo jesteś Erasmusem i raczej nie stać Cię na wynajęcie samochodu, to grzejesz się codziennie idąc na campus. Ubierasz się więc lekko, a jak dojdziesz na zajęcia, to zamarzasz. Inni z klimatyzowanych aut przenoszą się do przesadnie klimatyzowanych sal i nawet nie pomyślą, że Erasmus marznie.
Kolejnym minusy bezchmurnego nieba jest brak wody! W naszym budynku codziennie odcianają wodę i dopiero w nocy odkręcają kurek. Ale to nie tak, że nie ma wody w kranie w dzień, bo jest! Mamy ogromny zbiornik, a w sumie nawet pokój, w którym zbierana jest woda, więc nawet nie zauważamy kiedy nam ją odcinają.
Upał upałem, a Cypryjki, jak to Cypryjki: zapakowane po uszy chodzą w długich spodniach i kozakach. Tu w sklepie, gdy za oknem jest 35 stopni, to pani mówi, że to jeszcze nie sezon na sandały, czyli Cyprus welcome to.
Tylko tutaj codziennie o 5 rano obudzi Cię zawodzenie wzywające wiernych na modlitwę. Pan Nawoływacz nigdy nie zaśpi. I nie byłoby to aż tak dziwne gdyby nie fakt, że nadaje on z tego samego miasta, ale z sąsiedniego kraju. Takie atrakcje tylko na Cyprze.
Drzwi otworzyła francuska bez stanika. Zdaj się, że w piżamie. Ale mimo, ze francuska to na moje oko wygląda na Niemkę. Ale nie poddawajmy się stereotypom. Pewnie ona wie lepiej skąd pochodzi (Później okazało się, że miałam sporo racji w swoich spostrzeżeniach. Jest ona w połowie Niemką, wiec stąd ta niemiecka uroda). Nazywa się Ann-Lise. Nazwiska nawet nie będę próbować powtórzyć. Studiuje anglistykę oraz (lucky me) zgłasza wszystkie braki w mieszkaniu. Mamy więc już gaz, a ciepła woda będzie wkrótce. Może pralka też zacznie działać. Natomiast światło w kuchni działa, jeśli trzyma się palec na włączniku. Inaczej gaśnie. Ja pstryczek już naprawiłam (wcisnęłam papierek). Polacy zawsze byli dobrzy w prowizorkach.
Ma mieszkać z nami jeszcze Hiszpanka, ale póki co nie pokazała się. A skoro jesteśmy przy temacie przyjazdów…
Ja przyleciałam tu samolotem, ale byli tacy, co wymyślili, że przyjadą autem. Road trip był udany do momentu aż dojechali do granicy w Nikozja (ostatniej podzielonej stolicy). Okazało się, że przypłynęli do nielegalnego portu (Grecy go nie uznają, bo jest na terenie okupowanym. Północy Cypr to samozwańczy kraj uznawany tylko przez Turcję).Po długich tłumaczeniach oraz rozmowie z ambasadą Polski, pozwolili im zabrać najpotrzebniejsze rzeczy i przejść granicę pieszo. Innym wyjściem (póki co, jedynym) jest powrót do Turcji, potem do Grecji i stamtąd popłynąć statkiem do Larnaki, czyli portu na Greckim Cyprze.
Uroki studiowania na Cyprze, czyli wszystkie drogi prowadzą na plażę, a whisky jest tania
Studia
Wrażenia z bycia Erasmusem mogą być skrajne. Wszystko zależy od tego co się studiuję. Ja mam to ‘szczęście’ studiować budownictwo. Każą mi chodzić na zajęcie, które są po grecku, a ja jestem zielona, jeśli chodzi o ten język. Potem sama uczę się w domu i zaliczam z innymi (na szczecie po angielsku). A po powrocie do Polski będę musiała zdać kolejną sesję, bo program nie do końca się pokrywa. Bosko! A inni, np. z socjologii, piszą esej... o Polsce! I mają zaliczone na Cyprze i w Polsce. Ech, co mnie skłoniło do bycia inżynierem!?
A uczelnia? W stołówce w czwartki gra d.j. Są trzy sale komputerowe oraz bezprzewodowy Internet na terenie całego kampusu. Każdy dostał setki stron, by drukować do woli. Zajęcia przypominają bardziej rozmowę niż wykład. Profesorowie są codziennie w swoich pokojach i chętnie odpowiadają na każde pytanie.
Główny oraz Nowy Kampus
Cypryjki są idealne, czyli nie wyjdą z domu bez swojej super fryzury. Cypryjczycy? Niscy, przesadnie wypachnieni, nażelowani i oczywiście metroseksualni. I te grające tyłki! Włączają głośno muzykę w telefonie, wkładają telefon do kieszeni w spodniach i chodzą ulicami z grającymi tyłkami.
Tzw. czas miedzy zajęciami trzeba sobie samemu organizować. Niby stolica, ale nie ma gdzie pójść. Jak w każdym południowym kraju życie nocne zaczyna się późno. Tu kluby otwierają dopiero po północy, a zamykają już o 3! Poza tym ‘tutejsi’ tylko stoją na środku parkietu i nawet nie podrygują. Są tam specjalne stoły, by mogli postawić drinki i oczywiście, by mieli gdzie położyć swoja paczkę papierosów. Tutaj pala wszyscy i wszędzie!
Zjedzenie meze jest wielkim wyzwaniem. Meze to tradycyjne danie, a dokładniej zestaw dań. Kelnerzy tylko donoszą i donoszą cypryjskie specjały. Ilości są naprawdę nie do przejedzenia. To jest tak jak na wigilii, że spróbować trzeba wszystkiego. Jednak nawet samo spróbowanie utrudnia późniejsze wstanie od stołu.
Chodników nie ma, a jeśli jakieś wyjatki się znajdą, to nie służą do chodzenia. Tu służą za miejsca parkingowe, miejsca dla śmietników i śmieci wkoło, a nawet za kawałek ogródka. Chodzę więc jak święta krowa ulicą.
Komunikacja miejska jest tragiczna, a w sumie nie ma jej wcale. Rozkład jazdy autobusów w Nikozji to tylko jedna kartka ze spisem ważniejszych przystanków i podaną godzina odjazdu ze stacji początkowej. Jak wsiadasz na innym, to sobie wylicz. I nie miej nadziei, że jutro przyjedzie o tej samej godzinnie. To się nie zdarza. Warto jeszcze dodać, że autobusy jeżdżą rzadko, czyli zawsze ok. godziny trzeba poczekać. Może dlatego tak chętnie podwożą na stopa?
Jednak żeby nie było, że tylko narzekam. Słońce grzeje, pomarańcze, cytryny i oliwki przed blokiem rosną i owocują, a morze jest gorące.
Cypr – wyspa Afrodyty i kotów
Północ- Południe
Na wyspie jest kilka przejść granicznych, w tym dwa piesze w Nikozji. Jednak chętnych do odwiedzania sąsiadów nigdy nie było. Turyści lepiej znają wyspę i więcej widzieli niż Greccy Cypryjczycy. Oni nie jeżdżą na północna stronę. Uważają ja za okupowana i duma nie pozwala im pójść do budki na granicy po stempel. Co więcej, na mapie Nikozji wydanej na południu część północna nie jest opisana. Są narysowane ulice itp., ale nazwy? Nie! Napisane tylko, że okupowane od 1974 roku i nawet nie są zaznaczone przejścia graniczne. Ale ostatnio otworzyli nowe przejście. I co się stało? Fenomen! Tłumy na granicy chcące przedostać się na turecką stronę. Kilka stacji telewizyjnych i relacje na żywo. Dopiero jak otworzyli przejście w centrum miasta, to duma już im tak nie przeszkadzała i tłumnie rzucili się do wydawania pieniędzy na północy.
Pogoda
Tu klimatyzacja jest wszędzie, ale… Jeśli idziesz pieszo, bo jesteś Erasmusem i raczej nie stać Cię na wynajęcie samochodu, to grzejesz się codziennie idąc na campus. Ubierasz się więc lekko, a jak dojdziesz na zajęcia, to zamarzasz. Inni z klimatyzowanych aut przenoszą się do przesadnie klimatyzowanych sal i nawet nie pomyślą, że Erasmus marznie.
Kolejnym minusy bezchmurnego nieba jest brak wody! W naszym budynku codziennie odcianają wodę i dopiero w nocy odkręcają kurek. Ale to nie tak, że nie ma wody w kranie w dzień, bo jest! Mamy ogromny zbiornik, a w sumie nawet pokój, w którym zbierana jest woda, więc nawet nie zauważamy kiedy nam ją odcinają.

Upał upałem, a Cypryjki, jak to Cypryjki: zapakowane po uszy chodzą w długich spodniach i kozakach. Tu w sklepie, gdy za oknem jest 35 stopni, to pani mówi, że to jeszcze nie sezon na sandały, czyli Cyprus welcome to.
ewa_nowy rekin dziennikarstwa, hahaha
4 komentarze:
hehe sama bym tego lepiej nie ujela... :)) hih... Efo jestem z ciebie dumna... jako ja twoja kolezanka od kieliszka tequili, szczypry soli, cwiartki cytryny z drzewa od sasiadow... i ... okraglego stolu...
tequila? brr, nawet nie wspominaj:/
co innego kalimocho w parku ;)
ok. moze byc tez... '...jako ja Twoja kolezanka od plastikowego kubeczka cooli z winem (prosto z kartonu)... oczywiscie na lawce... oczywiscie w parku... oczywiscie w pelnym cyprujskim sloncu :DDD hehe...
to bylo cos :DDD
kalimocho, sangria, zivania, ouzo... heh...
no tak, erasmus daje Ci szanse poznac kulture i tradycje innych krajow... a takze ich sprobowac:D
Prześlij komentarz