oooo! mam tego dosc powoli! Jak wrocilismy z wycieczki,to czekal na mnie @,ze moja prosba o zmiane pracodawce zosatala rozpatrzona odmownie i ze mam przestac natychmiast pracowac i wrocic do oryginalnego pracodawcy lub w ciagu dwoch tygodni znalezc nowa prace ,a nowy pracodawca ma zadzwonic do CIEE i rozmawiac zjednym z facetow, ktorych nazwiska byly w liscie... albo te Kansas jest przeklete dla mnie albo cala Ameryka!
no to rozejrzalam sie za praca i zlozylam aplikacje do UPS jako zaladowywacz/rozladowywacz platne 8.50 za godzine:) kaska tez sie zglosila,bo juz ma dosc pracy w tej restauracji... no i wczoraj bylysmy na pierwszym spotkaniu w UPS. Obeszlismy firme, pokazali nam na czym by nasza praca polegala (to nawet ciekawie wygladalo i o dziwo bylo duzo dziewczyn... a paczki, ktore sie przenosi moga wazyc nawet do 70 funtow)... troche tam glosno bylo, ale porownujac z praca w restauracji, to nie bylo tak zle,bo w restauracji ciagle gra glosno muzyka i ciagle cos musisz gadac,wiec czesto glowa bolala... ale,ale... powiedzieli nam,ze trening trwa 6 tygodni... wiec od razu zrezygnowalysmy, bo my pracowalybysmy tam 4 tygodznie (ja,to nawet niecale 2)... wiec jak kobieta dowiedziala sie do kiedy mamy wazna wize,to powiedziala, ze nie ma sensu bysmy sie ubiegaly tu o prace.. no to ta praca odpada...
a trawniki... jeden juz skosilam i dostalam 30 dolcow...ale sie nameczylam! ogrod byl wiekszy niz sie spodziewalam, a co gorsza mial duzo miejsc,ktore trzeba pozniej trimerem objechac (np trawa przy drzewie, przy polcie... tam gdzie kosiarka nie dosiega). a ze przyszlam tam dopiero na 7 wieczor,bo tak sie umowilam... to zanim skonczylam ogrod z frontu kosic i trimerem robic, to juz ciemno sie robilo... no wiec szybko poszlam na tyl domu,wlaczylam drugi bieg, by szybciej mi szlo i wyszczezylam oczy... za chwile,to juz bylo zupelnie ciemno,a oni mieli tylko slabe swiatlo z tylu domu... na czuja skosilam caly ogrod i poszlam po trimer... a tu kobieta wyszla z domu i powiedzila, ze moze jutro przyjde dokonczyc, bo teraz juz nic nie widac... powiedzilam,ze to chyba dobry pomysl, bo po co mam konczyc teraz, jesli bede musiala pozniej przychodzic i poprawiac... no wiec zadzwonilam po izka i macina i wrocilam do domu... a ze umowilam sie z kobieta, ze przyjde o 8 rano (bo ona do pracy wychodzi,a ja wole skonczyc rano i miec juz ja z glowy), to od razu poszlam spac....
a rano...oj,ale mi sie wstawac nie chcialo...a jak mnie rece bolaly od trzymania tego trimera (a dwa razy ,to mnie nawet prad kopnal, jak niechcacy lokciem dotknelam silnika, gdy trimer pracowal) ...no ale z samego rano, wzielam trimer pod reke i poszlam ulice dalej:) troche glupio mi bylo halasowac juz od 8 rano, ale w sumie juz ludzie szli do pracy, a dzieciaki do szkoly, wiec zle nie bylo! dokonczenie tego zajelo mi 15 min, wiec podsumowujac: moglam przyjsc wczesniejszego dnia 15 min wczesniej i skonczyc od razu... no ale zaplacila mi ,a ja zadowolona poszlam do domu spac:)
Tak wiec,za dwie godziny pracy mam 30 dolcow,a kaska ostatnio na lunch zarobila 10 dolcow,a byla w pracy 5 godzin! a co do kaski pracy... oj,dzieja sie tam zle rzeczy! jedna nasza kolezanka sama zrezygnowala! inne szukaja innych prac, bo ta nie daje im tyle zarobkow ile by chcialy i ile by im starczylo na narmalne zycie... wywalili jednego menagera i kelnerke ,i w ogole atmosfera robi sie tam juz nieciekawa... i dlatego kaska poszla ze mna do UPS z nadzieja, ze bedzie moga rzucic prace w restauracji... ale nie wyszlo...
a co do mnie,to zadzwonilam dzisiaj do CIEE ,by powiedziec,ze szukalam pracy,nie znalazlam i teraz programowo mam 25 dni ,by podrozowac...a on mi na to,ze nie! i wyjasnil mi, ze dlatego nie pozwolili mi dalej pracowac dla nowego pracodawcy, bo zadzwonili do hotelu i okazalo sie,ze ja tam nie pracuje! no pewni, ze nie pracuje, bo 2 miesiace temu zmienilam prace i napisalam do nich o tym @. ech... ale on na to, ze to trzeba specjalne pismo wyslac i to niewazne, ze ja mam taka opcje, ze moge zmieniac prace kiedy chce... nie wyslalam tego papierka, tylko list i to sie nie liczy i mam czas do 4 wrzesnia, by znalezc nowa prace, bo inaczej, wylatuje z programy, ze stanow i mam zakaz wjazdu do stanow na 10 lat! ojej, ale sie z nim dogadac trudno! no to mowie,ze ja teraz nie bede pracowac ,bo mam 25 dni na podrozowanie... a on mi, ze mam, ale od 28 wrzesnia! i niewazne, ze mnie juz w stanach nie bedzie 23... musze pracowac do 28! no i jak to zrozumiec!? wiec jak tylko wroci marcin z pracy, to wypelni mi to pismo i wysle, ze pracuje w jego firmie przy robieniu filmow z wesel! ale co najdziwniejsze, to kaska wyslala dokladnie taki sam list do CIEE co ja i jej odpisali,ze sie zgadzaja na jej nowa prace, a mi, ze sie nie zgadzaja, bo nie doszedl jakis papierek. ale,chyba musze zagrac w lotka,bo oni losowa sprawdzaja iles osob,a wszystkich studentow jest tysiace i wsrod tej setki czy nie wiem ilu akurat mnie wybrali! tak wiec kaska tez musi jak najszybciej wyslac swoj papierek, bo i ja ze stanow beda chcieli wywalic!
...niezly balagan maja w tych papierach, bo np mowil mi, ze tyle razy zmianialam prace i tyle razy zmienialam miejsce zamieszkania, ze juz podrozowalam wystarczajaco duzo! hmm...a ja ciagle mieszkam w tym samym miejscu! a ze bylam na wycieczce,to nie wiedza! wrrrrrrrrr, dosc mam tego... no i kto to narzeka na polska biurokracje!? amerykanski bezsens jest jeszcze wiekszy :mam pracowac do 28,wiec moge podrozowac po stanach dopiero po 28! a wyleciec ze stanow mam 22...hmm!?
ewa
2 września 2004
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz