7 października 2007

Yaba Napa Doo

chyba musze nadrobic zalegloci w pisaniu....

Najpierw byla Aya Napa... hmm... slonce, recznik przy reczniku, mimo zakonczenia sezonu, no i kluby... Aya Napa slynie nie tylko z plaz, ale takze z klubow... to jest taki klubowy disnayland... jest kilka ulic, a na nich tylko kluby, jedne na drugich... wszystkie na oscierz otwarte, a na ulicy naganiacze zachecajacy do wstapienia... a kluby...przerozne... np jeden w stylu Flinstonow, czyli samochod napedzany sila wlasnych nog zaparkowany przed klubem, a w srodku wystroj i pracownicy tez z epoki kamienia lupanego (tej bardziej nowoczesnej wersji) ...obok klub przypominajacy sredniowieczny zamek obok kolejny... mnostwo ich bylo... wchodzilo sie jednymi drzwiami , a drugimi przechodzilo do kolejnego klubu... tak,wiec przeszlismy chyba przez wszystkie w ramach rozpoznania, a zatrzymalismy sie w The Castle...

ciekawy klub... na scianach obrazy przedstawiajace srednioweiczne zwyczaje, przez przeszklona podloge widac lochy i wieznia, caly klub oczywiscie budowla przypomina zamek, a na scianach kopie i inne bronie rycerskie... zabawilismy tam do ok 4 ranem, potem wrocilismy na plaze, na ktorej smazylismy sie w ciagu dnia...

teraz byla zupelnie pusta... wiec wzielismy spiwory z auta i polozylismy sie na materacach z lezakow plazowych... i tak spedzilismy 2-3 godziny snu do wschodu slonca... a okolo 7 przyszedl jakis boy i kazal nam placic po funcie za spanie na materacach... oczywiscie ustalilismy z nim, ze w takim razie chcemy lezaki juz na caly dzien skoro kaze nam placic... nie wiem czy nas rozmial, bo potem kolejny ktos chcial bysmy placili... wiec dzien spedzilismy na recznikach... a raczej na skalach przykrytych recznikami, bo tu plaza jest piaszczysta, ale wystaja skaly z piasku, wiec raczej malo wygodnie jest:/ ...a reszta dnia... spanie na plazy i kapiel co chwila dla ochlody....i tak caly dzien... pozniej przenieslismy sie na lezaki... za ktore oczywiscie nie placilismy drugi raz... staly wolne to je zajelismy,a jakby ktos pytal,to placilismy rano:) i tak minal nam weekend na smazeniu sie , kapaniu i zwiedzaniu klubow... czyli bardzo wyczerpujacy weekend:)

a'propos wschodow i zachodow slonca...to tu trwa to doslownie chwile... nagle slonce wschodzi i nagle zachodzi... mozesz schylic sie po cos albo zagadac z kims i bum... ciemno, slonce zaszlo... a co do flinstonow i innych bajek... to w tv jak do tej pory widizlam tylko: Reksia, Bolka i Lolka ,i wilka i zajaca... maja tez inne ale tez stara bajki i tez nie ichniejsze tylko zagraniczne jak smurfy itp... czyli prawie jak w domu:)

Brak komentarzy: