o tak... temat dokladnie okresla stan rzeczy w jakimi sie znajduje... tu pstryczki sa do wszystkiego... Nie wystarczy wlozyc wtyczke do kontaktu, zawsze trzeba jeszcze wlaczyc pstryczek elektryczek... tak wiec jak np chce cos ugotowac,to najpierw musze wyjsc na balkon... tam jest butla z gazem i oczywiscie ...pstryczek, by gaz zaczal leciec.... potem wracam do kuchni... pstryczek przy kuchence, by wlaczyc kuchnke, potem pstyczek od gazu, potem pstryczek na zapalce (czy jak sie to zwie, co sluzy do zapalania gazu na kochence)...a potem jeszcze mozna pstryknac inny pstryczek by podlaczyc wentylacje nad kuchenka... a potem pstryczek uruchamiajacy wentylacje... czyli jednym sowem nie jest latwo....
podobnie jest z pralka,bo tam trzeba najpierw dostac sie do kranikow doprowadzajacych i odprowadzajacych wode... ale najepsza zabawe mialam z pstryczkiem do cielej wody... bo jak przyjechalam,to moja wspollokatorka mieszkala tu juz od okolo 1,5 miesiaca... i powiedziala, ze nie ma cieplej wody... ze hydraulik ma przyjsc, ale ciagle nie przyszedl... no ale jak przyszedl to nas oswiecil, ze jak chcemy ciapla woda,to trzeba... waczyc pstryczek najpier i po 15 min zacznie leciec ciepla woda...ech ...a do tego wszystkiego jak chce np wlaczyc tel do ladowania, to musze jeszcze niec przejsciowke (adapter,bo tu maja inne bolce do kontaktu: 3 i plaskie)... wiec pstryczki zadza!
25 września 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz