23 sierpnia 2008

miasto rowerów

Tym razem wybrałam się do Cambridge. Kolejne miasto, kolejni znajomi, ktorych wywiało z PL:) To co w Cambrigde zwraca największą uwagę, to wszechobecne rowery i to w ogromnej ilości. Robi to niesamowite wrażenie... morze rowerów...

Nie da się nie wspomnieć o uczelni. W sumie to ponad 30 collage'y rozsiadnych po całym mieście, a profesorowie chodzą poubierani w togi... Wszystkie budynki są stare, ładne i podobne... i za wejście do każdego trzeba płacić... na szczęście Magda, którą odwiedziłam, pracuje na uczelni, więc ona i jej gość maja wejście za darmo:)

Kolejna charakterystyczna rzecz, to łódki... coś na wzór gondoli. Płynie się taką łódką po Camp River i mija kolejne collage. Można wynająć też łódkę z Panem Odpychaczem lub sememu spróbować, ale wbrew pozorom nie jest to łatwe,bo nie ma żadnego steru. Sport ten powstał w celu wypełnienia czasu wolnego studentom, a teraz jest to jedna z głównych atrakcji miasta.

Zwiedziłyśmy więc uczelnię, miasto, poszłyśmy do pubu The Eagle, gdzie świętowali swój sukces odkrywcy DNA, dołączył do nas później Magdy mąż i leniwie upłynął kolejny dzień:)

Brak komentarzy: