19 marca 2008

naleśniki spod lady

wczoraj wieczorem po kolacji mi i Marlenie zachcialo sie cos slodkiego... 
wymyslilysmy ,ze zrobimy nalesniki, bo przeciez mamy wszystki skladniki.. taaa, nalesniki 
z nutella i bananami:) zagladamy do lodowki:  a tam wyjatkowo nie ma ani jajek, tylko resztka mleka, w szafce maka tez sie skonczyla... okazalo sie, ze nic do nalesnikow nie 
mamy... wiec poszlysmy do sklepu... Bylo juz pozno, wiec opcja z 
babanami odpadla w przedbiegach,bo o tej porze tylko kioski sa 
otwarte... a te kioski, to ciekawa sprawa...

Tlumaczymy Panu, ze chcemy make... Pan zdziwony mowi, ze kwiatow nie maja, wola zone. tlumacze zonie: nie chcemy kwiatow do dawania, a make do gotowania ( maka i kwiaty brzmia podobnie po angielsku)... i nagle Pania olsnilo! Maka kukurydziana!... hmm... no niech bedzie kukurydziana... zaglada pod lade, szuka, szuka.... i wyciaga cukier puder:/ ... i wtedy zaczela nam tlumaczyc jak sie smazy nalesniki ( mam mala watpliwosc, ze chyba nie miala na mysli nalesnikow) ... a wiec schowala sie pod lada i wyciagala kolejne produkty ( pod lada, bo w tych kioskach nie mozna sprzedawac maki, makaronu, alkoholu itp... ale jak sie pyta, to zawsze cos znajda:)

...wracamy do naszej Pani: wyciaga proszek do pieczenia: tak, to wam potrzebne, to nalesniki urosna... hmm... ok, moze to jakis sekretny sposob na nalesniki... szuka dalej: cukier waniliowy: mowimy, ze mamy, nie chcemy, dziekujemy (pozniej sie okazalo,ze jednak nam go zapakowala)... znalazla tez normalna make, wiec te pierwsza, ktora byla cukrem puderm odlozylysmy... 
dokupilysmy jeszcze jajka i inne rzeczy, az stwierdzilysmy, ze jest tu drogo i poszlysmy do kolejnego kiosku...

nalesniki z nutella i bananami odpadly, to moze z sama nutella:) a moze z dzemem.... i bita smietana, bo mamy 
w domu... a moze z lodami?... no wiec kupilysmy wszystko: nutelle, dzem i lody:) ( hehe, dodac jeszcze ogorki kiszone i wyjdzie kobieta w ciazy)...

jestesmy w domu...ok, mamy bita smietane, ale... nie ubita:/ poszlysmy do sasiadki po mixer lub cos do ubiajania... zaspana i zdziwona,ze ktos do niej przyszedl otworzyla i mixera nie znalazla... wiec probowalysmy ubic ja widelcem, potem dwoma... i nic... dalysmy sobie spokoj:/

do ciasta nalenikowego dodalysmy wszystko, czyli i proszek do pieczenia, i cukier waniliowy i wode gazowana i wyszly... ciekawe:) smaczne:) wiec zaprosilismy kilkoro znajomych ( i nawet Tomek w koncu dotarl... (czlowiek na wakacjach (czyt. erasmusie) nie zrozumie pracujacego, ze nie ma na nic czasu i ciagle tylko pracuje i pracuje) ... no i wyszedl ciekawy wieczor... czyli nalesniki  na dwie patelnie i whisky:)

ewa_podkuchenna

PS troche odbiegajac od tematu kulinarnego...
Nawet nie macie pojecia jak polski jest podobny do greckiego... np: 'spie' to po grecku: 'kimamy' ,hehe

Brak komentarzy: