no wiec teraz bede kelnerka:)
wczoraj znowu bylismy na interview (tym razem papierkowym). Przez 3 godziny (wliczajac pol godziny czekania-jak zwykle) probowalysmy domyslic sie,co to moze znaczyc i jak by tu napisac poprawnie.no ale jakos przebrnelismy przez te sterty papierow,a potem oprowadzali nas po lokalu i jak zwykle:to jest najlepszy kuchasz w calej ameryce, to jest najlepsza kelnerka w calej ameryce, itd,itp. na koniec krotkie video o histori tej sieci w stanach i nie tylko,a na sam koniec powiedzili nam z czego mamy testy. Na poczatek musimy nauczyc sie,gdzie jest jaki numer stalika,a jest ich 48, jesli dobrze policzylam,bo nie sa numerowane po kolei.
Nastepny test,to nazwy i ceny napojow. wszystko fajnie,ale oprocz roznych cen w zaleznosci o wielkosci,to jeszcze musimy nauczyc sie wymawiac poprawnie:( Kolejny test to ticket timer, czyli jakie danie do jakiej grupy nalezy(ile trzeba na nie czekac). Sa grupy:6min or less, 6-15 ,15... jesli dobrze pamietam,bo tego jeszcze sie nie uczylam.
A ostatni i najgorszy test,to nauczyc sie menu i opisy potraw (na szczescie mowili,ze jeszcze nikt nie zdal za pierwszym razem).no wiec nie wiem jak to bedzie,ale najgorzej bedzie z wymowa :( Pierwszy test mamy w czwartek,a w piatek jeszcze idziemy do pracy do hotelu. W restauracji bedzie o tyle fajniej,ze sami mowimy ile chcemy pracowac godzin, np mozemy wziasc 2 zmiany,czyli caly dzien pracowac i kazdego dnia w tygodniu i wogle sami sobie ustalamy grafik. oczywiscie szefostwo go konfrontuje z innymi grafikami kelnerek,ale narazie wszystko wyglada fine:)
A za chwile jedziemy z marcinem zalatwiac rozne sprawy, np rozejrzec sie znowu za autem. Mamy na oku juz jedno. Facet powiedzial,ze moze nam wynajac na wakacje za 300$,czyli 150$na glowe.a my powidzialysmy w knajpie,ze chcemy pracowac razem,czyli bedziemy oszczedzac na benzynie. 150$to jak na te warunki,to ok:) tym bardziej,ze jesli bysmy kupili jakiegos "rzecha",to potem moglby byc problem,by go sprzedac,a tak skoro wypozyczamy,to nie powinien rozsypac sie za zakretem.Poza tym,tu ludzie sobie ufaja,wiec raczej wraka nam nie bedzie wciskal. no i najwazniejsze. Jako kelnerki bedziemy zarabiac 2.13$ za godzine (tak zarabiaja wszyscy kelnerzy), ale...plus napiwki, ktorych jest zawsze przynajmniej 10% od kazdego rachunku,ale to wstyd zostawiac tylko 10% :) a w papierach mamy napisane, ze trzeba skladac raport ze 100% tips (napiwki),ale menager i inne kelnerki powiedzialy,ze nikt tego nie robi,bo od tych z raportow odciagaja podatek, wiec sklada sie raport z 15%,a reszta do kieszeni...ale jak cos to jak tego nie pisalam :) menager powidzial,ze kelnerki z napiwkow zarabiaja tygodniowo 600-700$,no ale watpie,by az tak dobrze nam szlo,no przynajmniej na poczatku,ale na pewno bedzie ciekawiej i lepiej platnie niz w hotelu:) no i poprawimy angielski:) ale o dziwo bez problemu dogadalismy sie z menagerem,a nawet nauczylismy go kilka slow po polsku...nie wiedziec czemu oni nie umieja wymawiac w i zamiast w mowia b (jakby to byl rosyjski). --->ciagle sie pytaja po jakiemu my mowimy. raz facet powidzial,ze myslal,ze to francuski...nie wiem pod jakim wzgledem?! raz,ze to niemiecki,no i czasem,ze to rosyjski...jak widac kiepski maja wyobrazenie o Europie. w ogole,to malo kto znich byl w Europie. Raz spotkalysmy w hotelu faceta,ktory byl ambasadorem w Polsce i nawet bez problemy powiedzial:poznan,warszawa i olsztyn. nawet byl w olsztynie. i powiedzial,ze warszawa,to jego drugi dom, i przedstawil nam swoja zone i ze kochaja polske...szkoda,ze oni tak ladnie klamia...koniec dygresji.
Jedziemy jeszcze wziasc klucz na basen,bo kazde osiedle ma swoj maly, zamkniety basen,ale choc izka z marcinem mieszkaja tu juz od 2 lat,to ciagle skacza przez plot,bo nie maja czasu pojechac po klucz. ok,koncze juz,bo musimy jechac...
ewa_kelnerka
23 czerwca 2004
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz