Na wyspie jest pare przejsc granicznych, w tym teraz dwa piesze w Nikozji. Jednak chetnych do odwiedzania sasiadow nigdy nie było. Turyscie lepiej znaja wyspe i wiecej widzieli niż Cypryjczycy (poludniowi). Greccy cypryjczycy nie jezdza na polnocna strone. Uwazaja ja za okupowana i duma nie pozwala im pojsc do budki na granicy po stempel. Co wiecej... na mapie Nikozji wydanej na poludniu czesc polnocna nie jest opisana. Sa narysowane ulice itp., ale nazwy? Nie! Podpisane tylko, ze okupowane od 1974 roku i nawet nie jest zaznaczone gdzie przejscie gracznice.. po prostu czarna plama... Natomiast po tureckiej stronie sa nawet drogowskazy na miasta na poludniu... ale wrocimy do Ledras...
Postanowilismy wybrac się do turkow przez nowe przejscie... i troche czasu to nam zajelo... Po pierwsze była niedziela, wiec było trzeba przeciskac się przez tlumy na Ledras. Po drugie... było to kilka dni po otwarciu... i tu: fenomen!
A u turkow... jak to u turkow: laznie i meczety... a teraz dodatkowo knajpy nowo otwierane, a nawet dopiero nowo budowane na tureckiej Ledras. Poza tym tanie jedzenie, tureckie piwo efes, duzo turkow, a reszta taka sama jak u grekow. Wiec zjedlismy frytki i wrocilismy do domu.... z dluzszym postojem na granicy... znowu:/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz