Wiola wyjechala! I znowu tylko we trzy jestesmy w mieszaniu... jakos tak pusto i duzo przestrzeni:/
Magda w koncu znalazla mieszkanie (ta sama Magda, która mieszkala u mnie w zeszlym semestrze, potem u chlopakow z Olsztyna, a ostatnio pietro nizej u Michala)... teraz w koncu będzie miala swój kat... Było nawet cos w rodzaju imprezy pozegnalnej w naszym mieszkaniu... była to bardzo dydaktyczna impreza... bo jeśli do tej pory nie widzialam wiekszej roznicy: czy znana osoba jest z Niemiec czy Austrii, to innym tez nie robilo roznicy, czy Sklodowska była Francuska, a Kopernik Niemcem... wiec naprostowalismy kilka faktow tego wieczoru...
Jutro wyjezdza tez Dajana...
Ale żeby nie było, ze wszyscy wyjezdzaja... to jutro wracaja Erasmusy z Turcji:)
Poza tym... na Cyprze sa probemy z woda i w najblizszym czasie maja w naszym budynku odcinac wode na cztery godzinny codziennie (prawdopodobnie w nocy)... choc patrzac na ostatnie dni, to odnosi się wrazenie, ze przyszla pora deszczowa, bo codziennie choc chwile pada... ale żeby pomoc Cyprowi holdujemy haslu: Save water, drink champagne!!!
ewa
PS wczoraj byliśmy na fish meze, bo Lukasz miał urodziny (sto lat, sto lat) i teraz przez tydzien nie musze jesc... bo jeśli nie wiecie, to meze to cos takiego, ze tylko siedzisz za stolem i przynosza Ci jedzenie i przynosza i przynosza... i mimo, ze trzymalam się wigilijnej zasady (trzeba wszystkiego sprobowac... z naciskiem na slowo sprobowac, a nie zjesc), to tak się najadlam, ze glodu nie będę czuc przez kika najblizszych dni... A dodac trzeba, ze to było fish meze, czyli: krewetki, malze, osmiornice, ryby itp... wiec tym bardziej trzeba było sprobowac tych dziwactw...uuu...
PS wczoraj bylam z Kamila i Davem pod flaga (ta, która jest w gorach u Turkow, a widac ja w calej Nikozji)... wiec już potrafie odpowiedzec na pytanie z czego jest zrobiona: pomalowane kamienie
Magda w koncu znalazla mieszkanie (ta sama Magda, która mieszkala u mnie w zeszlym semestrze, potem u chlopakow z Olsztyna, a ostatnio pietro nizej u Michala)... teraz w koncu będzie miala swój kat... Było nawet cos w rodzaju imprezy pozegnalnej w naszym mieszkaniu... była to bardzo dydaktyczna impreza... bo jeśli do tej pory nie widzialam wiekszej roznicy: czy znana osoba jest z Niemiec czy Austrii, to innym tez nie robilo roznicy, czy Sklodowska była Francuska, a Kopernik Niemcem... wiec naprostowalismy kilka faktow tego wieczoru...
Jutro wyjezdza tez Dajana...
Ale żeby nie było, ze wszyscy wyjezdzaja... to jutro wracaja Erasmusy z Turcji:)
Poza tym... na Cyprze sa probemy z woda i w najblizszym czasie maja w naszym budynku odcinac wode na cztery godzinny codziennie (prawdopodobnie w nocy)... choc patrzac na ostatnie dni, to odnosi się wrazenie, ze przyszla pora deszczowa, bo codziennie choc chwile pada... ale żeby pomoc Cyprowi holdujemy haslu: Save water, drink champagne!!!
ewa
PS wczoraj byliśmy na fish meze, bo Lukasz miał urodziny (sto lat, sto lat) i teraz przez tydzien nie musze jesc... bo jeśli nie wiecie, to meze to cos takiego, ze tylko siedzisz za stolem i przynosza Ci jedzenie i przynosza i przynosza... i mimo, ze trzymalam się wigilijnej zasady (trzeba wszystkiego sprobowac... z naciskiem na slowo sprobowac, a nie zjesc), to tak się najadlam, ze glodu nie będę czuc przez kika najblizszych dni... A dodac trzeba, ze to było fish meze, czyli: krewetki, malze, osmiornice, ryby itp... wiec tym bardziej trzeba było sprobowac tych dziwactw...uuu...
PS wczoraj bylam z Kamila i Davem pod flaga (ta, która jest w gorach u Turkow, a widac ja w calej Nikozji)... wiec już potrafie odpowiedzec na pytanie z czego jest zrobiona: pomalowane kamienie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz