Dziś mieliśmy bardzo intensywne zwiedzanie. Jak na prawdziwych Chińczyków przystało, chcieliśmy zobaczyć jak najwięcej w jak najkrótszym czasie i oczywiście uwiecznić to wszystko na zdjęciach. Zaczęliśmy od wyspy Brać. Nazwa:Brać, ale nie było za bardzo co brać…no może poza gałązką rozmarynu, którą Teresa i Małgosia bezwstydnie ułamały z czyjejś doniczki (łobuzy!). Oprócz doniczki z rozmarynem, na wyspie był jeszcze kościół i… o dziwo nie było Konzumu!? (naszego ulubionego sklepu)…albo gdzieś go przed nami ukryli…?!
Następny przystanek to kąpiel w zatoce koło wyspy Brać i dalej płyniemy do Splitu. W miejscu dzisiejszego Splitu na początku naszej ery powstała iliryjsko – grecka osada Aspalathos. Nazwa pochodziła od aromatycznego ziela rosnącego w okolicy. Ziemie te wkrótce opanowali Rzymianie, którzy w sąsiedniej Salonie założyli centrum prowincji Ilirii. Aspalathos zostało wybrane pod koniec III wieku przez cesarza Dioklecjana na budowę olbrzymiego pałacu.
Ciekawa jest historia życia władcy. Młodzieniec niskiego stanu, syn wyzwoleńca z Salony, stolicy rzymskiej prowincji - Dalmacji. Rodzice nazwali go Dioklesem. Zanim uznał się za cesarza, potomka Jowisza, i zapisał się w historii jako ostatni cesarz, który skazywał chrześcijan na śmierć, był prostym żołnierzem. Według legendy, kiedy obozował z legionem gdzieś w Galii, druidka mu przepowiedziała, że zostanie władcą Imperium Romanum, jeśli zabije dzika. Upolował stada dzików i... awansował jedynie na dowódcę straży przybocznej cesarza Numeriana. Nie zapobiegł jednak zamachowi. Cesarza zgładził niejaki Aper. Diokles zabił Apera, a żołnierze obwołali go cesarzem. Aper to po łacinie dzik...
Jako cesarz Dioklecjan wprowadził władzę absolutną. Uwielbiał bogaty, wschodni ceremoniał. Wybrzeże Dalmacji było jego ulubionym zakątkiem w całym imperium. Po abdykacji w 305 roku zamieszkał w zbudowanym przez siebie pałacu. Po jego śmierci w 321 r. ta okazała rezydencja znalazła szczególne zastosowanie. Zsyłano tu kolejnych obalanych cesarzy lub ich rodziny. Wraz z upadkiem cesarstwa nastały dla mieszkańców Dalmacji ciężkie czasy. Wybrzeże było nękane przez najazdy barbarzyńców. Po zburzeniu Salony przez Awarów i Słowian w 605 r. jego mieszkańcy schronili się za potężnymi murami byłej rezydencji cesarskiej, dając w ten sposób początek miastu Split, zwanego wówczas Spalato.
Split znany jest dobrze wszystkim miłośnikom zabytków antycznych. Znajduje się tu najlepiej zachowana w Europie Wschodniej budowla rzymska: pałac cesarza Dioklecjana z III/IV wieku.Jako, że Dioklecjan sam był żołnierzem, pałac został zbudowany na wzór obozu legionistów rzymskich. Do pałacu cesarza wiodły trzy bramy - Złota, Srebrna i Żelazna, zachowały się do dziś. Przed Złotą Bramą wejścia strzeże olbrzym z brązu z rozczapierzonymi palcami uniesionej prawej ręki. W lewej trzyma Biblię. To święty Dujam. Pałac był podzielony na dwie części: północna połowa stanowiła koszary i pomieszczenia administracyjne. W południowej były komnaty cesarskie i jego mauzoleum. Pałac w granicach murów w VII wieku został zajęty i zaadoptowany na potrzeby późniejszych mieszkańców miasta. Nazywany jest dziś Stari Grad, w odróżnieniu do Novi Gradu powstałego z osady słowiańskiej. Dawne mauzoleum cesarza zostało zamienione w VII wieku na katedrę św. Domusa. Sarkofag cesarski przestał istnieć już wcześniej. Jest to okazała, ośmioboczna budowla przykryta kopułą. Wewnątrz znajduje się wiele arcydzieł rzeźbiarstwa średniowiecznego począwszy od drzwi katedralnych po ołtarz św. Anastazego. Stosunkowo najlepiej zachowaną częścią dawnego pałacu jest perystyl. Składa się z monumentalnych kolumn korynckich. W dawnych komnatach cesarskich urządzono w XVI i XVII wieku dwie kaplice. Dawna świątynia Jowisza, została natomiast w średniowieczu zamieniona w baptysterium. Znajduje się w nim okazały sarkofag biskupa Jana z Rawenny. W obrębie murów dawnego pałacu powstało także wiele dworów kupieckich. Najokazalszy z nich to barokowy Pałac Cindro. Starówka w Splicie jest dzisiaj ciekawą mieszaniną stylów i budowli z różnych okresów…a pośrodku tego wszystkiego my!
Do zwiedzania dużo,a czasu mało…Szybko obiegamy co ważniejsze i ciekawsze kościoły. Zaliczamy wejście na wieżę (oj, jak wysoko) i przemykamy szybko między ciasnymi białymi uliczkami z obowiązkowym głaskaniem palca u stopy św. Dujana. (Palec ten jest już tak wygłaskany, że aż się świeci, ale przecież nikt nie odpuści sobie okazji do pomyślenia życzenia…a nóż widelec… Biegiem wracamy na łódkę i płyniemy w stronę miasta Trogir… ech, ciężkie jest życie chińskiego turysty… Nocujemy w cichej zatoce wśród setki rybaków na swych małych łódeczkach…
11 września 2006
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz