12 września 2006

Trogir

Rano przestawiliśmy się do Trogiru. Dziewczyny oczywiście obrały kurs na prysznice, a gdy już wszyscy doprowadzili się do stanu używalności, ruszyliśmy w miasto… Trogir jest na liście światowego dziedzictwa UNESCO, więc było co oglądać. Miasto położone na niewielkim półwyspie szczyci się wspaniałą, zabytkową starówką z wąskimi, romantycznymi uliczkami oraz konglomeratem zabytkowych świątyń i pałaców. Wystarczy spojrzeć na plan starego Trogiru, by przekonać się o niezwykłości tego miasta, które przywodzi na myśl baśniowe krajobrazy. Z portu jachtowego w którym zacumowalismy rozciąga się widok na urokliwą, pełną restauracyjek aleję palmowa biegnącą wzdłuż przystani dla promów, którą dochodzi się do pozostałości zabytkowych murów twierdzy weneckiej. Na stare miasto wchodzi się przez późnorenesansową bramę miejską z XVII w., z kamienną rzeźbą patrona Trogiru, błogosławionego Ivana Ursina. Na szczególną uwagę zasługuje wenecka katedra św. Lovro, (św. Laurencjusza), najcenniejszy zabytek Trogiru, którą wedle kronik budowano 200 lat. Ta trójnawowa świątynia ma wspaniałą fasadę, ozdobioną rozetą i romańskim portalem pokrytym płaskorzeźbami, oraz potężną dzwonnicę. Barokowe wnętrze katedry jest niezwykle bogate Niezwykle cenne są również renesansowa kaplica św. Iwana i pochodzący z tego samego okresu ratusz… Rozdzielamy się i każdy zwiedza co chce. Kapitan z Bogusią jadą odrobić zaległości ze Splitu, gdyż Kapitan został na pokładzie, gdy my zwiedzaliśmy Split. Wieczorem dla chętnych było wyjście na tańce i obowiązkowa „nalewka kapitana” 

Brak komentarzy: