Dzień rozpoczęliśmy oczywiście od zdobycia szczytu. Na górze okazuję się, że strasznie wieje. Jednak my twardo postanawiamy płynąć dalej…wieje…na szczęscie wiatr mamy w plecy,
więc na żaglach pędzimy do przodu…wieje…sesja fotograficzna za sterem…wieje… szukamy zatoczki, by się wykąpać…nadal wieje…mijamy skałki, na których na pewno niespodziewanie skończył się nie jeden rejs…kąpiel. Zatoczka ładna…w końcu jakieś drzewa, ale i tak wieje… Przestawiamy się w bardziej osłoniętą zatoczkę i próbujemy zasnąć przy świstach wiatru…
14 września 2006
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz