brr... zimno...
dzisiejsza noc to byl koszmar... bylo strasznie, ale to strasznie zimno... ja obudzilam sie o 4 w nocy z zimna... nos mi prawie zamarzl.... bo tylko on wystawal spod spiwara... ubralam na siebie co sie da, a przesieradlo zamiast pod, polozylam na spiwor... malo pomoglo,ale do rana jakos przetrzymalam... rano okazalo sie, ze dziewczyny tez marzly... wiec by bylo cieplej... otworzylysmy okna i drzwi balkonowe ( przypominam, ze jest luty, srodek zimy) ... pozniej grzalysmy sie kuchenka i piekarnikiem... i w kuchni dalo sie nawet wytrzymac...
plan na dzisiejsza noc... albo spimy w kuchni... ktora wczesniej nagrzejemy kuchanka... albo na balkonie... a zanim mieszkanie sie nagrzeje,to troche potrwa,bo grzejniki dzialaja tylko w nocy i nie da sie ustawic by dzialaly inaczej... a okna i drzwi sa bardzo nieszczelne, choc w tym przypadku sprawia to ,ze jest w domu cieplej...
heh...zima trzyma... szkoda,ze tylko w mieszkaniu...
7 lutego 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Pani kierowniczko... jest zima, to musi byc zimno nie?
widze ze ten niezapomniany text z Misia pasuje do cypryjskich klimatow jak znalazl;)
zreszta zawsze moze was nawiedzic Jas Wedrowniczek - w sam raz na rozgrzewke!
Prześlij komentarz