18 września 2008
jedziemy dalej
Dzień następny, czyli następny odcinek trasy: Warszawa – Katowice. Potem parę godzin przerwy, by spotkać i poznać drugą połowę wycieczki, zjeść, pochodzić (chodzenie okazuję się wielka atrakcją w niektórych sytuacjach) i by znaleźć miejsce odjazdu autokarów (co wcale nie było takie łatwe)… Potem jeszcze się okazało, że trzeba zmienić autokar, bo ten pierwszy to tylko zbierał z okolicznych miast, a pojedziemy innym z innego miasta… i tak późnym wieczorem wylądowałam aż we Wrocławiu… ale po Wrocławiu kolejnym przystankiem były już Niemcy, a dokładniej kontrola graniczna… Najpierw polska…. Potem na autostradzie dorwali nas Niemcy… po kolejnej godzinie znowu Niemcy i za każdym razem musieli zobaczyć każdy dowód czy paszport… i było to w środku nocy, więc wyspać się nie dało, bo regularnie, co godzinę była kontrola paszportowa… Mimo tego o godzinę wcześniej, czyli bladym świtem dotarłam do Monachium. UFF !
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz