17 września 2008
na raty
Znowu realizuje hasło: Ewa w podróży… i znowu w ten bardziej dosłowny i drastyczny sposób, bo tym razem moja podróż na trasie Olsztyn – Monachium trwała kilka dni. Wszystko dlatego, że uznałam, że taniej będzie pociągiem i równie wygodnie, bo jedzie się tylko przez noc i są to miejsca leżące… ale pomysł ewoluował i ostatecznie skończyło się na autokarze Katowic, bo okazało się, że na ten sam turnus odwiedzin Śląska w Monachium jedzie jeszcze inna osoba, a razem raźniej. Jednak tyle godzin w autokarze, to straszna męczarnia, wiec podróż rozłożyłam na raty i pierwszego dnia przejechałam odcinek Olsztyn – Warszawa… czyli resztę napisze jutro…
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz