A wieczorem nastąpiło olśnienie... Po dwóch dniach poszukiwania dzielnicy czerwonych latarni okazało się, że właśnie tam mieszkamy... Jak? Amsterdam oferuje różne ciekawe wycieczki... miedzy innymi nocną wycieczkę z przewodnikiem prostytutką po Red Lights District... Przeczytałam opis wycieczki... i nazwy ulic, w które lepiej sie nie zapędzać i okazało sie, że już pierwszej nocy zrobiłyśmy to, co najbardziej niebezpieczne w tym mieście... czyli trzy samotne kobiety w środku nocy w dzielnicy czerwonych latarnii wsród zapachu trawy i facetów odwiedzających to miasto w wiadomym celu...
To dlatego Amsterdam wydawał się taki... niebezpieczny... a dzowny z kościoła tak głośno i często dzwoniące na grzeszników wkoło... heh... bo jak to ktoś powiedział: wartością życia są przeżycia.. czy jakoś tak;)
...a oto widok z naszego okna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz