20 września 2008

oficjalnie „pod chmurką”

Sobota, czyli Ania miała wolne, czyli mieliśmy przewodnika. Postanowiłyśmy dobrze wykorzystać dzień i skoro świt ruszyć na podbój Monachium… wyszło trochę później niż świt, a raczej sporo później, ale nie bądźmy tacy drobiazgowi…

Na początek jakiś pałac, a dokładniej jakieś ogrody przy jakimś pałacu… Przepraszam, ale te niemieckie nazwy są tak długie, że nie mogę ich zapamiętać… ale było ładnie:) Potem pojechałyśmy do Olimpia Park i BMW i przymierzałyśmy się do wszystkich aut i motorów… tak, z czerwonym motorem mi do twarzy:)

Po BMW wróciłyśmy do domu na wspaniały i wykwintny obiad, czyli zupka chińska i puree ziemniaczane… z terczą, to menu jest takie samo na obiad i na kolacje… i na każdy kolejny dzień, ale póki co mój organizm znosi to dzielnie.

A wieczorem znowu postanowiłyśmy pójść na party… i znowu się zagadałyśmy i wyszłyśmy późno i znowu do klubu nie dotarłyśmy… skończyło się na piciu piwa na placu pod ratuszem… głównie dlatego, że wolno pić ‘pod chmurką’ , więc i tej atrakcji spróbowałyśmy:)

Brak komentarzy: